Co kryje się za wysypem medali olimpijskich dla reprezentantów Chin? Chińscy sportowcy wygrywają konkurencje, w których dotąd nie tylko się nie liczyli, ale nawet rzadko występowali. Dość niezwykły jest fakt, jak niewiele się na ten temat mówi i pisze.
Swój główny, strategiczny cel pokonania USA Chiny już osiągnęły. Po 13 dniach zawodów zdobyli 39 złotych medali, które decydują o kolejności w rankingu. Amerykanie zdobyli wprawdzie w sumie więcej medalowych miejsc, ale w tym tylko 22 złote i już nie dogonią rywali. Stracili wieloletni prymat.
Nasz srebrny medalista z Pekinu, Szymon Kołecki dzielił się w TVP swoimi obserwacjami z igrzysk. Przyznał, że wśród wszystkich olimpijczyków zdumienie budziło to, iż kompletnie nie znali reprezentantów Chin, zabierających im medale. Ponadto są przekonani, że nieprędko zobaczą tych zawodników na następnych wielkich imprezach. Kołecki jest doświadczonym zawodnikiem i rozważnym człowiekiem. Nie rzucał oskarżeń o doping, ale nie omieszkał powiedzieć, że wśród tysiąca specjalistów zajmujących się przeprowadzaniem badań antydopingowych jest nieproporcjonalnie mało Amerykanów i Europejczyków. Absolutną większość stanowią Chińczycy. W Pekinie przeprowadzono tysiące badań antydopingowych i „wpadek” było do tej pory zaledwie kilka. Dla porównania, w Atenach zanotowano 26 dyskwalifikacji.
Chińscy sportowcy kilka lat temu mieli dużą wpadkę dopingową, kiedy ekipę pływaczek przyłapano na lotnisku w Sydney podczas kontroli celnej. W ich walizkach znaleziono sterydy i somatomedynę. Całą ekipę zdyskwalifikowano. Potem sygnalizowano, że w Chinach pojawili się specjaliści od dopingu z NRD. W Atenach nie było jednak przypadku dyskwalifikacji Chińczyków za doping. A jednak wśród większości olimpijczyków panuje przekonanie, że Chińczycy zastosowali nieznane jeszcze środki, wzmagające ich możliwości.
Szef Komisji Technicznej Federacji Szermierki, dr Jacek Bierkowski, który właśnie wrócił z Pekinu, również jest zaszokowany osiągnięciami Chińczyków. Nie wyklucza, że w przygotowaniach wykorzystano ogromny dorobek, ciągle mało znanej na świecie, naturalnej medycyny chińskiej. Powszechnie znana jest tylko akupunktura, a przecież istnieje też szeroka gama wywarów ziołowych. Zdaniem Bierkowskiego ogromną rolę w przygotowaniach odegrał najprostszy środek dopingujący – pieniądze! Francuski fechtmistrz Christian Bauer, który doprowadził Zhong Mana do złotego medalu w szabli, otrzymał milion dolarów premii! Ile więc otrzymują zawodnicy? Na razie nie wiadomo, bo to jedna z wielu ukrytych za chińskim murem tajemnic. Na pewno jednak do końca życia nie będą musieli pracować ani trenować. I to może być także powodem, dla którego ich więcej na zawodach nie zobaczymy.
Tadeusz Olszański




Cała ta olimpiada wypada żenująco. Nie tylko ze względu na niespodzianki dotyczące
chińskich zawodników. Sport w moim pojęciu to zabawa dla kibiców i po części dla
sportowców. Ale nie w Chinach. To wojna chińczyków przeciw wszystkim. Skręca mnie gdy
słyszę ryk publiczności na widok każdego startującego chińczyka. Nie zdziwię się, gdy
nagle okaże się, że elementem tej wojny jest także doping. Może i za Chinami stoi
dorobek kilku tysięcy lat cywilizacji.... tak, ale nie w sporcie. To co się dzieje na
trybunach to czystej wody prymityw. Olimpiada w Pekinie to pomyłka. skomentuj
medal,dostalem za wyniki sportowe..Alberto Jantorena,Lasse Viren,jak to na mnie
dzialalo,a ja bylem tylko wicemistrzem Polski,na 800 m ale to juz dawno bylo.,To
rzadkosc,ale jako dziennikarz zna sie pan na sporcie skomentuj