Chińczyk mistrzem szabli! Jak to możliwe?
 Oceń wpis
   

Węgrzy, Włosi, Francuzi, Polacy i Rosjanie łapią się za głowę! Przecież to oni od zarania nowoczesnych olimpiad wygrywali zawody w szabli. Indywidualnie i drużynowo.

- To niemożliwe! - mówi wielokrotny medalista olimpijski w szabli inż. arch. Wojciech Zabłocki, kiedy dzwonię do niego i komunikuję, że 25-letni reprezentant Chin Zhong Man pokonał wszystkie europejskie sławy i zdobył złoty medal olimpijski. Po chwili jednak dodaje: - No tak, stało się. Chińczycy są wszechstronnie utalentowani, mają predyspozycje w sportach zręcznościowych, do których należy szermierka. Mają też bogatą tradycję sztuk walki, tyle, że dotąd nie dotyczyło to szermierki na szable. Nie umiem sobie wyobrazić, jak udało im się dokonać takiego postępu!

Otóż w prosty sposób. Cztery lata temu Chińczycy zaangażowali wybitnego francuskiego fechtmistrza Christiana Bauera, który wychował wielu mistrzów świata, nie tylko w swojej ojczyźnie, ale również we Włoszech.

- Dla Francuza życie w Chinach, zwłaszcza w zamkniętym ośrodku treningowym nie jest szczególną atrakcją - mówił Bauer jeszcze przed igrzyskami – ale takich warunków pracy nigdzie by mi nie zapewniono. Jako główny trener szabli miałem do dyspozycji cały sztab współpracowników. Poczynając od tłumaczy, zespół odnowy, trenerów-asystentów  poszczególnych specjalności (ogólnego rozwoju lub pracy nóg), a skończywszy na psychologach i lekarzach. Wszystkie polecenia były natychmiast realizowane. Każdy sprzęt – natychmiast dostarczany. No i zarobki. Gdzie w Europie fechtmistrz dostanie 100 tysięcy euro rocznie, plus ewentualne premie po igrzyskach! Przy jednoczesnym pełnym i znakomitym utrzymaniu. A najważniejsza jest niezwykle utalentowana ruchowo, sprawna fizycznie i liczna kadra. Z tak wielką wewnętrzną dyscypliną, jaką charakteryzują się chińscy sportowcy, jeszcze się w swojej karierze nie spotkałem. Traktowali mnie jak Boga! I musiałem im stale powtarzać, by patrzyli mi w oczy, kiedy zwracam im uwagę. W przeciwnym razie stali z opuszczonymi głowami w akcie głębokiej skruchy.

Bauer zrobił swoje. Kierowani przez niego szabliści i szablistki z Chin wywalczyli prawo startu w turnieju drużynowym i tym samym w indywidualnym. A to w sumie oznaczało osiem medalowych szans. I jedna już została wykorzystana w stopniu maksymalnym – Chiny zdobyły złoto.
Ciekawe, w ilu jeszcze konkurencjach Chińczycy zaskoczą sportowy świat swoimi sukcesami?

Tadeusz Olszański

Komentarze (5)
Jedząc na mieście Trudna sztuka wygrywania
Najnowsze wpisy
2008-08-24 22:45 Grobowa cisza
2008-08-24 15:24 Olimpijski bilans
2008-08-22 17:30 Abstrakcja i rzeczywistość
2008-08-21 17:37 Za Wielkim Murem
2008-08-21 16:46 Czarna data
Najnowsze komentarze
2011-05-21 20:01
biznesforum24h:
Olimpijski bilans
Witam Z przyjemnością muszę stwierdzić ze informacje na Pańskim Blogu są jak najbardziej[...]
2011-03-21 20:39
aep:
Grobowa cisza
Tam gdzie w grę wchodzi duża kasa, krzyczą tylko fanatycy, reszta szuka możliwości zarabiania[...]
2010-01-12 22:48
http://wynikidot.pl:
Grobowa cisza
Jak widac chinczycy doskonale sie organizuja we wlasnym panstwie
2009-12-03 06:38
ugg sale :
Czarna data
UGG boots ,ugg discount ,ugg boots sale,ugg cardy ugg store ,ugg boots online,ugg[...]
2009-11-28 09:07
aion:
Grobowa cisza
www.aion4gold.com
Archiwum
Rok 2008