Tylko fotokomórka jest w stanie uchwycić taką abstrakcję, jaką jest 0.048 sekundy. Odpowiada dystansowi o grubości kreski narysowanej flamastrem. Właśnie tyle zabrakło czwórce naszych kajakarek do brązowego medalu na 500 m. Tej jednej kreski. Dwójce polskich kajakarzy na dystansie 1.000 metrów zabrakło dwóch kresek. Przegrali trzecie miejsce o 0.078 sekundy. Skończmy jednak z abstrakcją i przejdźmy do rzeczywistości, którą widać jak na dłoni.
Na cztery medalowe szanse, jakie mieliśmy w pierwszym dniu finałów regat kajakarskich, nasi reprezentanci nie wykorzystali ani jednej. Ich rywale wygrywali jednym minimalnie silniejszym pociągnięciem wioseł. Jesteśmy prawdopodobnie w czołówce pekińskich igrzysk, jeśli chodzi o "ociearnie się" o medale, czyli zajmowanie czwartego i piątego miejsca w zawodach.
Czy jutro, w ostatnim dniu olimpiady, poprawimy nasz bilans czy zostaniemy z ośmioma medalami?
Szczęśliwa dla Chin liczba osiem (przypomnijmy datę rozpoczęcia rozpoczęcia igrzysk - 08.08.08) dla nas stanie się fatalnym dowodem słabnącej kondycji. Od Barcelony w 1992 roku, z igrzysk na igrzyska zdobywamy coraz mniej medali. Nie jesteśmy w stanie zahamować spadkowej tendencji. Jutro, w ostatnim dniu zmagań w Pekinie, mamy jeszcze cztery osady w finale kajakowych regat. Wystąpią także kolarze w wyścigu górskim i być może poprawi to medalowy bilans. Nie przesłoni jednak mało udanego występu naszej reprezentacji i słabości polskiego sportu. Taka jest rzeczywistość.
Tadeusz Olszański



