Inauguracja oglądana z Ptasiego Gniazda
 Oceń wpis
   

Igrzyska rozpoczęte. Jest druga w nocy. Pekin nie śpi, bo właśnie spełnia się jego sen.

Po Wielkim Otwarciu wróciłem do hotelu. Gdyby był tu Tadeusz Olszański, mógłby porównać wszystkie ceremonie z ostatnich trzydziestu lat. Ja ograniczę się do stwierdzenia, że trudno będzie w Londynie przebić to, co pokazano w Pekinie. Te cuda techniki, latających na linkach ludzi, spacery po koronie stadionu i sztuczne ognie. Zresztą, na pewno lepiej to było widać w telewizji niż z loży prasowej, w której stałem.

Widziałem 2008 perkusistów, zanim jeszcze wprowadzili na scenę swoje bębny (starożytne, chińskie instrumenty wykonane z gliny i brązu). Wszyscy byli jak z matrycy. Jednakowego wzrostu i podobnej budowy.

Fot. Cezary Łazarewicz

Zaskoczyła mnie dbałość o szczegóły. Organizatorzy pomyśleli o wszystkim – nawet o tym, by chińska flaga po wciągnięciu na maszt łopotała na wietrze. Zapewniam, że pod koroną żadnego wiatru nie było. Duchota panowała taka, że pot lał się strumieniami.

Stan wyjątkowy w Pekinie trwał już od rana. Plac Tiananmen i jego okolice przypominały wojskową twierdzę, nie przepuszczano nawet pieszych. Efekt dla ulicznego ruchu był taki, jak by w Warszawie zamknąć jednocześnie Marszałkowską i Aleje Jerozolimskie. A mieszkańcy Pekinu tylko rozkładali ręce i mówili, że to zrozumiałe, bo jest olimpiada.

Ostatni autobus z hotelu odchodził do centrum prasowego na dwie i pół godziny przed rozpoczęciem ceremonii. Miejsca w Ptasim Gnieździe były mocno reglamentowane i nie wszyscy akredytowani dziennikarze dostali wejściówki. Stadion na 91 tysięcy miejsc był zapełniony po brzegi. Na każdego gościa czekała chorągiewka, znicz na baterie, latarka, bębenek i biało-czerwona chusteczka. Rekwizyty miały być użyte w odpowiednim momencie ceremonii. W którym? To dokładnie wiedzieli wolontariusze, przydzieleni do każdego rzędu, by robić klakę.

Przejście Polaków nie spowodowało ożywionej reakcji tłumów. To potwierdza moje obserwacje, że zupełnie jesteśmy tutaj nieznani. Nikt o nas nic nie wie i nie kojarzymy się z niczym. Bolanda, Polanda, Polonda – myli się Chińczykom nazwa naszego kraju. Pewna studentka przekonywała mnie, że Polska leży między Francją i Niemcami. To chyba nobilitacja...

Cezary Łazarewicz

 

Komentarze (8)
Chiny się uczą Czekanie na medal
Najnowsze wpisy
2008-08-24 22:45 Grobowa cisza
2008-08-24 15:24 Olimpijski bilans
2008-08-22 17:30 Abstrakcja i rzeczywistość
2008-08-21 17:37 Za Wielkim Murem
2008-08-21 16:46 Czarna data
Najnowsze komentarze
2011-05-21 20:01
biznesforum24h:
Olimpijski bilans
Witam Z przyjemnością muszę stwierdzić ze informacje na Pańskim Blogu są jak najbardziej[...]
2011-03-21 20:39
aep:
Grobowa cisza
Tam gdzie w grę wchodzi duża kasa, krzyczą tylko fanatycy, reszta szuka możliwości zarabiania[...]
2010-01-12 22:48
http://wynikidot.pl:
Grobowa cisza
Jak widac chinczycy doskonale sie organizuja we wlasnym panstwie
2009-12-03 06:38
ugg sale :
Czarna data
UGG boots ,ugg discount ,ugg boots sale,ugg cardy ugg store ,ugg boots online,ugg[...]
2009-11-28 09:07
aion:
Grobowa cisza
www.aion4gold.com
Archiwum
Rok 2008